Challenger ATP125 - Drzewiecki zwyciężył w San Marino
Najwyżej rozstawieni Karol Drzewiecki (LOTTO PZT Team/WKS Grunwald Poznań) i Ray Ho z Tajwanu odnieśli w sobotę zwycięstwo w challengerze ATP 125 na kortach ziemnych w San Marino. W poniedziałek Karol będzie drugim najwyżej notowanym Polakiem w deblowym rankingu ATP.
To trzeci triumf Drzewieckiego w ATP Challenger Tour w tym sezonie po kwietniowym zwycięstwie w imprezie tej samej rangi ATP 125 w Oeiras oraz lutowym sukcesie w mniejszym challengerze ATP 75 w Cordobie. W obydwu turniejach sięgnął po tytuł w parze z Piotrem Matuszewskim (LOTTO PZT Team/Calisia Tennis Pro Kalisz). W najnowszym notowaniu tej klasyfikacji Karol powinien awansować z 89. pozycji na 85., tuż przed Piotra.
Przed nimi znajduje się tylko Jan Zieliński (LOTTO PZT Team/CKT Grodzisk Maz.). który w niedzielę razem z Czechem Adamem Pavlaskiem powalczy o tytuł w deblu w turnieju ATP 250 w Bastad.
Występ w San Marino Drzewiecki i Ho rozpoczeli od wygranej z Austriakiem Davidem Pichlerem i Słowakiem Lukasem Pokornym 7:6 (7-4), 7:6 (8-6). W ćwierćfinale uporali się z Włochami Carlem Alberto Caniato i Lorenzem Carbonim 6:0, 6:7 (5-7), 10-4. Natomiast awans do finału dało im zwycięstwo nad Hindusem Siddhantem Banthią i Bułgarem Aleksandrem Donskim 7:5, 6:4.
Trzeci mecz bez straty seta zapisali na swoim koncie w pojedynku o tytuł, a w nim okazali się lepsi Słowaka Milosa Karola i Ukraińca Witalija Saczko 7:5, 7:6 (7-3). Finał trwał godzinę i 42 minuty.
Duet PZT Team Szymon Kielan (KS Górnik Bytom) i Filip Pieczonka (AZS Poznań), po ubiegłotygodniowym triumfie w imprezie ATP Challenger Tour w Jassach, wystartował w mniejszym challengerze ATP 75 w Bunschoten. Dotarł tam do półfinału, wygrywając wcześniej dwa mecze.
Polacy pokonali na otwarcie Holendrów Daxa Dondersa i Stiana Klaassena 6:4, 3:6, 10-5, a następnie wyeliminował parę rozstawioną z numerem drugim -Czecha Filipa Dudę i Austriaka Neila Oberleitnera 6:4, 6:4. W meczu o awans do finału uległ dopiero holenderskiemu deblowi numer trzy w drabince Matsowi Hermansowi i Mickiemu Veldheeremowi 6:7 (5-7), 6:1, 7-10.
Fot. prywatne archiwum Karola Drzewieckiego na Facebooku.