WTA 500 w Seulu - Iga Świątek zdobyła 25. tytuł w karierze
Wiceliderka rankingu tenisistek Iga Świątek zdobyła 25. tytuł w karierze, wygrywając turniej WTA 500 w Seulu. Najwyżej rozstawiona Polka w finale pokonała 1:6, 7:6 (7-3), 7:5 Jekaterinę Aleksandrową, obecnie 11. na świecie.
W tym sezonie polska tenisistka triumfowała już po raz trzeci. W lipcu była niepokonana na trawiastych kortach w Wimbledonie, odnosząc szóste zwycięstwo w Wielkim Szlemie, a w sierpniu wygrała turniej rangi WTA 1000 na twardej nawierzchni w Cincinnati.
Świątek i Aleksandrowa spotkały się już po raz ósmy w karierze, a szósty na twardych kortach. Polka okazała się lepsza już po raz szósty, a czwarty na tej nawierzchni (bilans na hardkorcie poprawiła na 4-2). Poprzednio trafiły na siebie przed dwoma tygodniami, a w 1/8 finału wielkoszlemowego US Open również wygrała Iga, ale bez straty seta.
Niedzielny finał w Seulu rozpoczął się w dość nieoczekiwany sposób, bowiem pierwszy set zakończył się w ciągu zaledwie 31 minut. Zdecydowanie lepsza w nim okazała się niżej notowana w rankingu Jekaterina, która już na otwarcie wykorzystała pierwszego break pointa, a chwilę później wyszła na 2:0.
Wtedy Iga po raz pierwszy - i jak się później okazało jedyny - w tej partii utrzymała własne podanie. Dwa kolejne serwisy przegrała potem i to zaskakująco łatwo: do zera w piątym gemie i do 15 w siódmym.
W sumie Aleksandrowa zdobyła cztery kolejne gemy, ale Polka przerwała tę serię, przełamując jej podanie na 1:0 w drugiej partii. Zaraz po tym jednak wypuściła z rąk tę przewagę i dalej rywalizacja toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu. Żadna z tenisistek nie wypracowała już break pointa, więc przy stanie 6:6 konieczne było rozegranie tie-breaka.
Ten od początku układał się po myśli Świątek, która odskoczyła w nim na 3-0 i 5-2, zanim wykorzystała pierwszego setbola na 7-3. W ten sposób, po godzinie i 38 minutach wyrównała stan meczu.
W ostatnią część finału lepiej weszła Aleksandrowa, która w trzecim gemie już pierwszego break pointa zamieniła na prowadzenie 2:1, a po swoim gemie podwyższyła je na 3:1. Jednak w szóstym Iga odrobiła stratę wykorzystując drugą okazję, a po swoim podaniu wyszła na 4:3.
Niewiele brakło, by odskoczyła na 5:3, ale nie wykorzystała dwóch break pointów, natomiast w kolejnym sama dwukrotnie wybroniła się przed utratą serwisu, zanim objęła prowadzenie 5:4.
Aleksandrowa wyrównała na 5:5, ale w 12. gemie ta sztuka jej się już nie udała. Przy jej podaniu zrobiło się nieoczekiwanie 15-40, po czym obroniła pierwszą z dwóch piłek meczowych. Po drugiej Świątek mogła już się cieszyć z 25 tytułu w karierze, po dwóch godzinach i 43 minutach walki.
Fot. ITF Sociale