WTA 1000 w Wuhan - Świątek lepsza od Bencic, Fręch odpadła
Iga Świątek (nr 2. w drabince) pokonała 7:6 (7-2), 6:4 Szwajcarkę Belindę Bencic (nr 13.) w trzeciej rundzie i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Wuhan. W nim zagra z Włoszką Jasmine Paolini (nr 7.). W 1/8 finału odpadła Magdalena Fręch (LOTTO PZT Team/KS Górnik Bytom).
Wiceliderka rankingu WTA poprawiła w ten sposób bilans pojedynków z obecnie 15. na świecie Bencic na 5-1 (na twardych kortach na 3-1), pokonując ją po raz czwarty z rzędu. Jedyną porażkę ze Szwajcarką poniosła w czwartej rundzie wielkoszlemowego US Open w 2021 roku.
Wcześniej pokonała ją w tym samym sezonie w imprezie WTA 500 w Adelajdzie. A później również w drużynowych rozgrywkach o United Cup w styczniu 2023 roku i miesiąc później w turnieju WTA 1000 w Dausze. Do poprzednich dwóch spotkań doszło na trawiastych kortach w Wimbledonie, gdzie dwukrotnie lepsza bez straty seta okazała się Polka, w 2023 i tym roku.
W czwartek obie stworzyły bardzo ciekawe widowisko i pełne zwrotów akcji. Już pierwszy wypracowany break point w drugim gemie pozwolił Idze odskoczyć chwilę później na 3:0. Jednak w piątym gemie sama nieoczekiwanie straciła serwis, a po szóstym zrobiło się 3:3.
Kolejne przełamanie Bencic wywalczyła w gemie dziewiątym i wyszła na 5:4, ale natychmiast wypuściła z rąk tę przewagę i ponownie był remis, tym razem 5:5, a następnie 6:6. Konieczny był więc tie-break, w którym od początku przeważała Świątek, obejmując prowadzenia 3-0, 4-1, aż od stanu 4-2 wygrała trzy ostatnie wymiany i seta po godzinie i 13 minutach.
Druga partia zajęła tenisistkom 57 minut, a ją lepiej rozpoczęła dla odmiany Szwajcarka. Jednak zmarnowała prowadzenie 2:0 z breakiem na koncie. Kluczowy dla losów zwycięstwa okazał się siódmy gem, w którym Iga wykorzystała trzecią okazję do przełamania.
W dwóch kolejnych gemach obie bez straty punktu utrzymały swoje podania, a w dziesiątym Polka oddała przeciwniczce tylko jeden punkt, po czym wygrała punkt przy pierwszym meczbolu. Awansowała w ten sposób do ćwierćfinału, w którym zmierzy się w piątej z turniejową „siódemką”.
Faworytką, nie tylko patrząc na ranking, jest Świątek, która zwyciężyła we wszystkich sześciu dotychczasowych pojedynkach. Jedynego seta jak dotychczas oddała Jasmine w listopadzie ubiegłego roku, w półfinale Billie Jean King Finals w Maladze, wygranym przez Włoszki dopiero w decydującym deblu.
Również w czwartek, ale kilka godzin wcześniej, w 1/8 finału, z ostatnią tegoroczną imprezą rangi WTA 1000 pożegnała się Magdalena Fręch (LOTTO PZT Team/KS Górnik Bytom), przegrywając 4:6, 6:7 (2-7) z Niemką Laurą Siegemund.
Polka zajmuje obecnie 53. miejsce w rankingu WTA, a Siegemund, jest sklasyfikowana na 57. pozycji na świecie. Był to ich trzeci pojedynek, i po raz trzeci lepsza okazała się Niemka, choć w obydwu setach przegrywała już po 1:4, a w drugim wyszła zwycięsko ze stanu 2:5.
W czwartek spędziły na korcie dwie godziny i 39 minut. Już na otwarcie pierwszej partii, trwającej 69 minut, Magdalena musiała bronić break pointa, zanim wyszła na 1:0. Potem od stanu 1:1 zdobyła trzy kolejne gemy, ale od 4:1 przegrała pięć następnych. W dziesiątym obroniła dwie z trzech piłek setowych.
Początek drugiej odsłony tego spotkania był niemal dokładną kopią pierwszej, do prowadzenia 4:1 wypracowanego przez zawodniczkę LOTTO PZT Team. Potem jednak podwyższyła je na 5:2, ale wówczas nastąpił okres nieco słabszej gry i stracone nieoczekiwanie do zera własne podanie na 5:4. Ale też niewykorzystany setbol przy serwisie przeciwniczki w dziesiątym gemie, zanim zrobiło się 5:5.
Ostatecznie pościg Niemki okazał się skuteczny, a o losach seta i jej awansu do ćwierćfinału zadecydował tie-break. Magdalena zdobyła w nim pierwszy punkt przy własnym podaniu, po czym przegrała sześć następnych wymian. Obroniła pierwszą piłkę meczową i wyszła na 2-6, ale przy drugiej okazji Laura zapewniła sobie zwycięstwo.
Było to ich trzecie spotkanie, trzecie na twardej nawierzchni, a również w poprzednich dwóch lepsza była Siegemund. W sierpniu 2019 roku w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open wygrała 5:7, 6:3, 6:4, a także 7:5, 7:5 w lutym 2020 r. w eliminacjach do turnieju WTA 1000 w Dubaju.
Po ostatnim meczu Magdaleny w turnieju w sieci pojwiło sporo słów krytyki pod adresem jej gry. Zawodniczka LOTTO PZT Team ustosunkowała się do tych opinii zamieszczając wpis na swoim profilu na Instagramie:
"W odpowiedzi na lawinę negatywnych ocen i komentarzy po ostatnim meczu, pragnę poinformować, że czasami żałuję, ale nie jestem maszyną. Chociaż mam wrażenie, że organizatorzy tak nas traktują wyznaczając plan gier. Grając trzy dni z rzędu w godz. 13-16 w ekstremalnych warunkach, niestety odbiło się na to moim zdrowiu, które zawsze stawiam sobie na pierwszym miejscu. Granie w 36 stopniach, przy smogu, nagrzanym betonie oraz ekstremalnej wilgotności jest do zaakceptowania, jeśli nie przytrafia się codziennie. Kumulacja tego wysiłku niesie za sobą niestety konsekwencje. Czegoś takiego jak wczoraj jeszcze nigdy nie czułam, pomimo paru lat spędzonych na tourze. Obezwładniający brak energii i ciągła walka negatywnych myśli, które próbowały powstrzymać mój organizm przed kolejnym wysiłkiem. Trafienie piłki w kort było wielkim wyzwaniem. To już nie jest mecz tenisowy tylko walka o przetrwanie! Do kibiców - dziękuję Wam za wsparcie, Wasza obecność ma ogromne znaczenie!".
Fot. WTA Tour