BJK Cup w Gorzowie – niepokonane Polki wróciły do światowej elity
Reprezentacja Polski pokonała Rumunię 3:0 w decydującym spotkaniu i zwyciężyła w turnieju kwalifikacyjnym grupy B Billie Jean King Cup w Arenie Gorzów. W kwietniu zagra o awans do BJK Cup Finals w Shenzhen.
Pierwszy punkt dla Polski zdobyła w niedzielę Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała). Zawodniczka LOTTO PZT Team pokonała w ciągu 64 minut 6:2, 6:1 Elenę Ruxandrę Berteę. W ten sposób Linda odnotowała doskonały debiut w drużynie narodowej. W piątek odniosła bowiem zwycięstwo w deblowym pojedynku w spotkaniu z Nową Zelandią grając u boku Martyny Kubki (LOTTO PZT Team/WKT Mera Warszawa).
- To nie była decyzja z ostatniej chwili. Jej występ w piątek miał konkretny cel: oswoić ją z emocjami, publicznością, pozwolić wejść w rytm. Mam w drużynie dobre zawodniczki. Oczywiście chcielibyśmy mieć Igę zawsze, choć nie zawsze jest to możliwe — ale jej obecność podnosi poziom całego zespołu. W przypadku Lindy decyzja nie była łatwa, bo Kasia ostatnio wygrywa — w Radomiu, tu w pierwszym meczu. Kasia spełnia oczekiwania, jest zawsze dostępna i dowozi punkty. Ale chcę też rozwijać drużynę, więc muszę wprowadzać nowe zawodniczki. Wspólnie ze sztabem uznaliśmy, że teraz jest najlepszy moment, by wprowadzić Lindę – tłumaczył kapitan Dawid Celt.
- Tenisowo mnie nie zaskoczyła — wcześniej obejrzałem jej mecze i znałem jej atuty. Zaskoczyła mnie mentalnie: jak dobrze odnalazła się w drużynie, jak się otworzyła, jak podeszła do meczu. Rywalka może nie była z topu, ale Linda musiała podejmować decyzje pod presją i robiła to świetnie. Rumunka przez kilka gemów grała bardzo dobrze, ale Linda jej na więcej nie pozwoliła. Serwis — kosmos. Powiedziałem jej to już w szatni: ma przed sobą fajną przyszłość dodał.
Wyrównana walka trwała jedynie w pierwszych gemach niedzielnego meczu singlowego Klimovicowej. Rywalka zdołała dwukrotnie utrzymać swoje podanie, natomiast później rozpoczął się marsz 21-latki reprezentującej Polskę o po zgarnięcie otwierającej odsłony. Od stanu 2:2, zapisała kolejne cztery gemy na swoim koncie.
Druga partia rozpoczęła się jeszcze lepiej dla tenisistki urodzonej w Ołomuńcu, która nie pozostawiła przeciwniczce żadnych złudzeń, wychodząc na prowadzenie 5:0. Co prawda, po zmianie stron Rumunka utrzymała swój serwis, ale już po chwili Klimovicova wygrała gem „do zera” i zdobyła pierwszy punkt dla biało-czerwonych.
- Oczywiście, przed swoim pierwszym singlowym meczem w reprezentacji bardzo się denerwowałam. Ale jestem ogromnie szczęśliwa, że udało mi się wygrać punkt dla mojego zespołu. Wsparcie kibiców i koleżanek z drużyny bardzo mi pomogły, a stres zniknął po dwóch gemach. Jestem naprawdę szczęśliwa, że mogę być częścią tego niesamowitego zespołu. Bardzo mnie cieszy, że Iga chwaliła moją grę i słyszę teraz piękne słowa od kapitana. To niesamowite być z Igą w jednej drużyni, bo można się wiele nauczyć. Lubię jej mentalność i podejście do tenisa. Czuję się w tym zespole bardzo komfortowo; doskonale się rozumiemy i świetnie się bawimy – powiedziała Klimovicova
W drugim singlowym meczu Iga Świątek wygrała 6:2, 6:0 z Gabrielą Lee. W ten sposób wiceliderka rankingu WTA postawiła przysłowiową kropkę nad „i” zapewniając zwycięski punkt w turnieju kwalifikacyjnym grupy B BJK Cup.
- Atmosfera w teamie była świetna i zawsze wiem, że te reprezentacyjne wyjazdy są intensywne, czasami wymagające, żeby zachować rutyny i koncentrację. Ale zawsze, gdy przyjeżdżam, jest dużo śmiechu i zabawy, rzeczy, których nie doświadczam na Tourze. To na pewno zapamiętam bardzo dobrze, tak samo jak wszystkie interakcje z kibicami, które miałam – podsumowała weekend spędzony z kadrą narodową w Gorzowie Wielkopolskim.
Od rozpoczęcia meczu wiadomym było, że to druga tenisistka świata jest zdecydowaną faworytką, czego dowodem było podwójne przełamanie już na otwarcie i prowadzenie 3:0. Obie panie miały z czasem problem z utrzymaniem własnego podania. Na osiem rozegranych gemów, sześć kończyło się utratą serwisu. Ostatecznie, zaliczka wywalczona na początku była wystarczająca do zamknięcia seta.
Druga partia to już był popis gry Świątek. Tylko w czwartym gemie Gabriela zdołała dociągnąć gema do równowagi. Polka nie dopuściła rywalki do ani jednej bezpośredniej szansy na zdobycie choćby gema i po 61 minutach mogła cieszyć się z drużyną ze zwycięstwa w całym turnieju.
- Po zwycięstwie Lindy wiedzieliśmy, że mamy dalej robotę do wykonania, ale był to fajny początek. A jak już wiedziałam, że wygraliśmy cały turniej po moim singlu, to bardzo się ucieszyłam z całym zespołem. Cieszę się, że mogłam zagrać tu w Gorzowie. W trakcie sezonu nie ma czasu na wiele rzeczy, ale teraz gdy go już skończyłam i nie muszę koncentrować się na najbliższej przyszłości, ani kolejnym turnieju, będę miała chwilę, żeby usiąść i pomyśleć o tym, jak ten sezon przebiegł i ile osiągnęłam. Na pewno oceniam go bardzo dobrze, bo wygrałam turnieje, których nie spodziewałam się wygrać w tym roku – powiedziała Świątek.
- Myślałam, że zajmie mi jeszcze kilka lat, żeby zrozumieć, jak powinnam grać na trawie, ale poprawiłam parę aspektów w mojej grze, które wcześniej nie do końca działały. choćby odgrywanie tych szybkich, długich piłek na forhend czy pierwszy serwis. Z tych rzeczy jestem bardzo zadowolona. Na pewno mamy też elementy, nad którymi chcielibyśmy popracować przed kolejnym sezonem, więc mam nadzieję, że to, co wypracowałam w tym roku, połączy się z nowymi rzeczami i z tym, jak w poprzednich latach grałam na wolniejszych nawierzchniach – dodała.
Występem w reprezentacji Polski Iga zakończyła tegoroczne starty. Ale zanim udała się na wakacje, miała okazję poznać w Gorzowie Bartosza Zmarzlika, czterokrotnego indywidualnego mistrza świata na żużlu (2019-20 i 2022-23).
- Porozmawialiśmy jak normalni ludzie i to było bardzo miłe. Właściwie nigdy nie oglądałam Bartka na żywo, więc chciałabym kiedyś zobaczyć. Powiedziałam mu, że mam nadzieję, że za 10 lat, może gdy ja skończę karierę, on nadal będzie jeździł. Byłoby fajnie, bo kalendarz startów jest tak intensywny, że nawet jeśli na Stadionie Narodowym będzie Puchar Świata, to pewnie nie dam rady tam przyjechać. Miło było zobaczyć go w akcji i bardzo się cieszę, że mogliśmy spotkać się prywatnie – powiedziała Świątek.
Na tym nie skończyły się emocje w wypełnionej do ostatniego miejsca Arenie Gorzów, mogącej pomieścić ponad pięć tysięcy widzów. Ostateczny wynik na 3:0 ustalił debel LOTTO PZT Team Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) i Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa). Pokonał 6:2 6:3 Marę Gaę i Monicę Niculescu, zapewniając Polkom efektowne zwycięstwo w turnieju, bez straty seta.
- Jestem bardzo zadowolona. Cała drużyna wykonała świetną robotę — wygrałyśmy wszystkie mecze, wszystkie bez straty seta. Udowodniłyśmy na korcie, że faktycznie byłyśmy faworytkami. Warunki mi sprzyjały: twarda nawierzchnia w hali to mój ulubiony rodzaj kortu. To był świetny tydzień – powiedziała Kubka.
- W deblu z Martyną właściwie się nie męczę, bo rzadko dotykam piłki, więc to dla mnie duża frajda. Zagrałyśmy solidnie, a przy prowadzeniu 2:0 w całym meczu mogłyśmy pozwolić sobie na więcej luzu i uśmiechu. To był mecz dla kibiców i ogromnie nas cieszy, że tyle osób zostało, aby dopingować nas także w deblu – dodała Kawa.
Kasia i Martyna znakomicie grały zwłaszcza w swoich gemach serwisowych. W pierwszej odsłonie Rumunki zdołały ugrać tylko jeden punkt na returnie. Natomiast reprezentantki gospodarzy dwukrotnie przełamały doświadczoną Niculescu.
Drugi set to była walka „gem za gem”, aż do ósmego gema, kiedy ponownie Polki zdobyły breaka przy podaniu starszej z Rumunek. Pojedynek zakończyła Kubka, która dopiero w ostatnim gemie straciła punkty przy własnym podaniu. Przy decydującym punkcie Kawa przecięła wolejem return.
Sukces Polek w Gorzowie oczami kapitana Dawida Celta:
- Z mojej perspektywy wyglądało to bardzo dobrze. Cieszę się z wyniku, z atmosfery w hali i z występu zawodniczek, które świetnie poradziły sobie z oczekiwaniami. Łatwo jest powiedzieć przed turniejem, że nie ma tu z kim przegrać, ale dużo trudniej wyjść przed ponad pięć tysięcy ludzi i tę jakość potwierdzić, zwłaszcza grając z rywalkami, które nic nie muszą, a mogą zaskoczyć.
Brawo dla dziewczyn, że tak dobrze to udźwignęły. Świetny debiut Lindy. Choć początek pobytu był dla niej trudny — przyjechała tu z wirusem, musiała być kilka dni w izolacji — to zakończyła ten tydzień znakomicie. Wejść na kort przed taką publicznością i zagrać w takim stylu, to duża rzecz. Ma przed sobą świetlaną przyszłość, potrzebuje głównie dużo pracy fizycznej. Reprezentacja będzie z niej miała duży pożytek.
Wynik niedzielnego meczu:
Polska - Rumunia 3:0
gra pojedyncza -
Linda Klimovicova - Elena Ruxandra Bertea 6:2, 6:1
Iga Świątek - Gabriela Lee 6:2, 6:0
gra podwójna -
Katarzyna Kawa, Martyna Kubka - Mara Gae, Monica Niculescu 6:2, 6:3
Wyniki wcześniejszych spotkań w Gorzowie:
Polska - Nowa Zelandia 3:0
Rumunia - Nowa Zelandia 3:0
Fot. Andrzej Szkocki
Oficjalny Partner: Miasto Gorzów
Partner Główny: Ministerstwo Sportu i Turystyki
Główny Partner Reprezentacji Polski Kobiet: LOTTO
Partner Reprezentacji Polski Kobiet: SWISS KRONO
Partnerzy Wydarzenia: Lubuskie, T-Mobile, CAR NET POLSKA, Festina, Solar, Bukowa Ostoja
Oficjalni Dostawcy: JOMA, Tretorn, OSHEE, Kinga Pienińska, Toyota Stolarz
Patronami Medialnymi są: Polsat Sport i TENIS MAGAZYN
Partnerem Strategicznym Polskiego Związku Tenisowego jest LOTTO