Kamil Majchrzak: Dzięki LOTTO PZT Team możemy się rozwijać
- Wsparcie LOTTO PZT Team pozwala mi profesjonalnie planować starty. To bezpieczeństwo finansowe i poduszka, która pozwala zawodnikom się rozwijać - mówi najlepszy polski tenisista Kamil Majchrzak.
29-latek, który zacznie kolejny sezon jako 62. zawodnik rankingu ATP, ma już szczegółowy plan startów na pierwsze tygodnie nowego roku. Zawodnik LOTTO PZT Team i WKT Mera Warszawa jest dziś w zupełnie innym miejscu, niż jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej, gdy był poza czołową „setką” zestawienia najlepszych tenisistów świata. To otwiera atrakcyjne perspektywy.
Gdzie będzie można zobaczyć Kamila Majchrzaka na początku 2026 roku?
Najpierw zagram w ATP 250 Brisbane, po czym przeniosę się do Auckland, a z Nowej Zelandii - do Melbourne na Australian Open. Następnie przyjdzie czas na grę dla reprezentacji Polski w Pucharze Davisa w Egipcie. Później zostanę już pewnie w regionie na duże turnieje w Dausze i Dubaju, a po nich czekają mnie dwa ważne „tysięczniki” w Indian Wells oraz Miami.
Po tak intensywnych trzech miesiącach chyba będzie czas na choć krótki odpoczynek?
Wszystko zależy od tego, jakie wyniki osiągnę w pierwszym kwartale, bo dopiero po nim będziemy podejmować decyzje o kolejnych startach. Sezon na kortach ziemnych prawdopodobnie rozpocznę w Marrakeszu. Rok temu dobrze tam grałem i chciałbym wrócić.
Jakie masz oczekiwania na najbliższy sezon, cele i marzenia do spełnienia?
Marzenie pozostaje bez zmian, to awans do czołowej „pięćdziesiątki” rankingu ATP. Wierzę, że mnie na to stać, jestem blisko. Niewiele przecież brakowało. Jeszcze jeden wygrany mecz w Nowym Jorku podczas US Open i prawie bym osiągnął ten cel, ale w zamian był krecz, dosyć uciążliwa kontuzja mięśnia międzyżebrowego i miesiąc przerwy. Życie uczy pokory. Wierzę jednak, że ten ranking osiągnę. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze parę dobrych lat tenisa, w końcu wiek grających zawodowo się przesuwa.
Na tym pułapie rankingowym można mówić o bezpieczeństwie finansowym, czy to wciąż walka o przetrwanie?
Oficjalne zarobki to kwoty brutto, więc trzeba od nich odprowadzić podatek, a także opłacić sztab trenerski, przeloty, noclegi, wyżywienie… Tych kosztów robi się sporo. Dlatego cieszę się, że jestem członkiem LOTTO PZT Team. To wsparcie finansowe, dzięki któremu możemy dobrze planować starty, wyjazdy z trenerem. To, że teraz jestem wyżej w rankingu, jest w znacznej mierze właśnie skutkiem tego wsparcia, pozwalającego robić wszystko jak najbardziej profesjonalnie. I nie mieć obaw, że np. zabraknie środków na trenera, tylko zabierać ze sobą zespół. LOTTO PZT Team to bezpieczeństwo finansowe i poduszka, która pozwala zawodnikom się rozwijać.
Jak wyglądał rok 2025 oczami Kamila Majchrzaka?
Zapamiętam przede wszystkim powrót do czołowej „setki” w trochę nieprawdopodobnych okolicznościach, dzięki wygraniu challengera ATP w Madrycie. Zagrałem dwa mecze jednego dnia i wygrałem półfinał, który mogłem 12 razy przegrać, bo trochę myślałem właśnie o tym awansie. Udało się i była euforia, choć później doznałem siedmiu porażek z rzędu. Był to trochę skutek nadmiernej presji. Ona wciąż będzie się czasem pojawiać, bo jestem człowiekiem, a nie maszyną, ale już po udanym Wimbledonie ustabilizowałem grę i nieśmiało zacząłem sięgać po więcej. Wygrywałem z takimi zawodnikami, jak Nuno Borges czy Karen Chaczanow, no i rozegrałem świetny mecz z Sebastianem Kordą w Winston Salem. To są naprawdę solidne marki, a ja z nimi rywalizuję jak z równy z równym, a nawet zwyciężam. Wierzę, że to zostanie ze mną. Wiem, jak powinien wyglądać mój tenis w nowym sezonie.
Fot. Michał Jędrzejewski